Lirama: O.S.T.R. / Nie lubię poniedziałków
* 0-9 A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z

O.S.T.R. // Nie lubię poniedziałków:

Wstaję 8:15 od razu kaszlę.
Póki ćmika nie zaćmię, chuj, że mam astmę.
Dnia nie zacznę, podchodzę do lustra.
Szczotka w usta, znów poniedziałek jak mnie to wkurwia.
Dresy na siebie, śpieszy mi się, więc gnę przez podwórka.
Spieprzyła mi dwójka, za 8 minut powtórka.
8 znaczy zostań w domu do jutra, bo po co komu dzień ten.
Znów ta myśl o relaksie, olewać chcę.
Ty pojadę autem, odpalam aleksandrowską śmiga chwila prawdy.
Wiesz czemu ziom? Bo nie mam prawo jazdy.
I pieprzę MO, ręka, klakson, miasto nie pęka.
Czas depcze mi po piętach, fureksa rozpędzam.
Przez pieszych przejścia, do celu dojeżdżam.
Ryzyko wersja, tylko dla dorosłych.
Z podporządkowanej wyjechałem (???)
Przyjebałby bok i całe szczęście.
Anioł Stróż swój popis dał tu.
Teraz już wiesz, czemu ziom nie lubię poniedziałków.

(A gdyby ominąć ten dzień)
Nie lubię poniedziałków.
(I wstać we wtorek)
Nie lubię poniedziałków.
(O 12:00)
Nie lubię poniedziałków.
(I relaks)
Nie lubię poniedziałków.

Dziś popołudnie wnet, nie pójdę be.
To nie trudne weź głęboki wdech, bo się wkurwię.
Jest koło 6 już puste półki na wystawach.
Co sklep to alarm, security awans.
W nie publicznych sprawach nagłych jak spawacz.
Tego nie zmieni szaman, ani zasrana ustawa.
He pewnie siedzę, na pękniętej dermie.
Naprzeciw babka, alergię kieruje we mnie.
Z oddechem jak wejder, co nie przestaje śmierdzieć.
U 19:00 patrzę jak korek się zrasta.
Oczy na zapałkach, wzrok szuka oparcia.
Jak astronauta, eh kurwa olej.
Polec dziś to porażka, dom tu dochodzi już północ.
Dwunasta ziomków osłania noc znów.
Wolna złodziejka radia i lusterka plus dobra felga.
Ej cwaniak sierżant. Nie jest tak?
Jabadaba nie ma, co udawać, świat w czerni tonie.
Nie wiesz, co to? To zasrany wtorek.
I koszmar powraca.

Wstaję 8:15 od razu kaszlę.
Póki ćmika nie zaćmię, chuj, że mam astmę.
Dnia nie zacznę, podchodzę do lustra.
Szczotka w usta, znów panie wtorek jak mnie to wkurwia.
Dresy na siebie, śpieszy mi się, więc gnę przez podwórka.
Tu niedaleko skrót znam, (???)
Skurczybyk nie chciał się ubić, to żem go zgubił.
Znów się spóźniam w discmanie dred skład, text (???)
Jamajka international lalalalala (???)
I jak tu się nie wkurwić, pobluźnię to mi ulży.
Idę prosto przed siebie, tak mijają tygodnie.
Mogę być wredny, byle bym tylko luz miał koło mnie.
Poznaj historię, którą zrozumieć nie łatwo.
Kurwa gdzie wczoraj zostawiłem auto?

Comments

Place a comment

  • Please note that all fields are required